Tęczowy most

Szukaj wspominków

  • Tęczowy most
  • Tęczowy most
  • Tęczowy most
  • Tęczowy most
Skotula
Ewa
Żegnaj
Klaudia
PIKULEK
PIKULEK
Wciaż kocham i tak bardzo tęsknię...
Teresa
moja Siubdzia
kaśka
Na zawsze w moim sercu
Monika
Skierka-Koniczek
Skierka
Kochany
Filip(*)
Takie szczęście że z nami Była
Piotr
Odszedł mój wieloletni przyjaciel
Jacek

Lista Wspominków

Skotula
Mój wierny przyjacielu, Przepraszam. że musiałam to zrobić, ale byleś już tak chory...Brakuje mi Ciebie Malutki mój. Zawsze będę o Tobie pamiętać.
Ewa 05.05.2012
Mój najlepszy przyjaciel Tosia
Tosieńko kochana tak bardzo Cię kochamy i tak bardzo będzię nam Ciebie brakowało.Dziękuję Ci za to że byłaś przy mnie każdego dnia, że spałaś ze mną w łóżeczku, że pocieszałaś mnie gdy tego potrzebowałem, że mogłem się codziennie do Ciebie przytulać i bawić. Zostaniesz w naszych sercach na zawsze i pamiętaj że jeszcze kiedyś się spotkamy.\r\n
Tosia ~ ( Kacper,Justyna,Ania,Maks , Kielce ) 11.04.2012
Spoczywaj w spokoju kochany zwierzaczku :(
Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci kochana Puńko. \r\nUmarła nagle 04-08-2012 późnym wieczorem miała \r\nzaledwie dwa lata.
Punia 09.04.2012
nasz kochany i wierny członek rodziny
NA ZAWSZE W NASZEJ PAMIĘCI:(:(:(
ATOS 08.03.2012
zawsze Cię kochaliśmy i kochamy nadal [*]
do zobaczenia na Tęczowym Moście
Gucio ~ ( na zawsze w naszych sercach ) 25.02.2012
:(((
Kacper był ze mną 15 lat.Był(bo odszedł do krainy zwanej Teczowym Mostem 05.02.2012)moim wielkim przyjacielem.Bardzo mi brakuje jego dużych,pięknych i mądrych zielonych oczu.Jego małego-wielkiego kociego serduszka.Nie mogę pogodzić sie z tym,że przegralismy walkę z nowotworem.\r\nDziękuję Ci,że byłeś ze mną i do zobaczenia....bo my sie przecież kiedys odnajdziemy.
Beata ~ ( I nastała wielka pustka ) 16.02.2012
Serce przepełnione miłością
Tareczko... \"Nazywałam sie Tara. Byłam przedwczoraj piętnastoletnią, podpalaną jamniczką, o podwójnych uszkach i kilku przerzutach. Trafiłam do właścicieli jako najmniejszy szczeniak z miotu, którego mama wyrzucała z koszyka. Przeżyłam najdłużej z rodziny. 15 lat walczyłam o każdą uwagę właścicieli. Byłam kochana, choć awantury, wrzaski i różne sytuacje były na porządku dziennym. Trzęsłam się i bałam. Ale kochałam ich. Wiecie, wczoraj nie wiedziałam, co chcą mi zrobić. Czułam ich strach i lizałam słone łzy. Coś się dzieje, skoro tak bardzo płakały. Miałam raka, przeżyłam operację. Przerzuty pojawiały sie każdego dnia-guzy wypełnione jakimś płynem. Jeden z cycków ostatnio zaczął boleć i wisieć. Był siny...czerwony. Nie potrafiłam zeskoczyć z łóżka, ze schodów... musieli mnie nosić, choć często ich gryzłam i piszczałam z bólu, oni nadal ze mną wychodzili. W nocy budziłam ich gdy źle sie obróćiłam i ból sprawiał, że piszczałam. Wczoraj kochali mnie jakby mocniej, nie odstępowali na krok. Wsiedli ze mną do samochodu. Byłam w kocyku w kratkę. Lubiłam go, był mój. Pojechaliśmy do lekarza, a tam...kolejka. Wiedziałam, że chcą mi pomóc, ale denerwowałam się. Ze stresu przestało mnie boleć... nie rozumiałam, ale kiedy weszliśmy, czułam ich wewnętrzny strach i ciągle widziałam łzy. Przytulały mnie, kiedy wbijał igłe w prawe udo. Było przed 18.00. I zaczął coś wbijać... straciłam siły. Upadłam.\"\r\n\r\nMiała dwa porcelanowe słoneczka, zamiast oczu. Zmarła z otwartymi. Podał jej jeden zastrzyk. Bez uspokojenia, zatrzymał jej od razu akcję serca. Od wczoraj nie mogę. Modlę się o nią... Tareczko, chcę abyś wiedziała, jak bardzo Cię kocham, dziękuję Ci za Twoją odwagę, siłę i za moc...za lizanie moich łez i poczucie, że przy Tobie byłam lepszym człowiekiem. Pukałaś do drzwi, szczekałaś o jedzenie...będę tęsknić... Dziękuję za miłość...
Tara ~ ( Mojej perełce... , Tychy ) 12.02.2012
Jak żyć, kiedy dochodzą przyjaciele?...
Burusiu, Kubusiu, Amiczku, Irysku, Morlinko, Filipku, Maksiu... Tylu was było, tak wielu... Tyle wspomnień - zbyt dużo, by opisać w kilku zdaniach. Zbyt pięknych wspomnień, aby móc was zapomnieć... I zbyt smutnych, tragicznych. Tak wiele lat z wami i bez was..\r\nOdpoczywajcie w pokoju. Do zobaczenia
Małgosia ( Kraków ) 31.12.2011
Żegnaj
Tuptuś dlaczego odeszłeś ? \r\nByłeś mi bardzo bliski ... I zawsze będziesz.\r\nPamiętam Ciebie takiego małego , niewinnwego zakopanego\r\nw trocinkach... Nadeszedł ten Twój czas . \r\nRozumiem , ale przecież dlaczego tak szybko ?\r\nMinął jeden dzień od tego zdarzenia , ale cały czas zadaje pytanie : Dlaczego ?\r\nMiałam Cię trzy lata ... Cudowne trzy.\r\nZostawiłeś wiele wspomnień ,ale też i rozpaczy ...\r\nŻegnaj Tuptuś !!\r\nBędę zawsze Cię ciepło wspominać !!!
Klaudia ( Prawdziwy przyjaciel , Pabianice ) 28.12.2011
Dziękuję Ci za chwie spędzone razem
Mruczusiu dostałam Ciebie kiedy miałeś 4 miesiące. Z początku nie chciałam Ciebie, odtrącałam. Ale nie sądziłam, ze tak mocno Cię pokocham. Razem się bawiliśmy w berka, razem chodziliśmy na dworek, razem spaliśmy. Uwielbiałam kiedy jesteś obok mnie, budziłam sie nie raz w środku nocy,a ty byłeś obok mnie, zawsze mruczałeś kiedy Cię głaskałam. Nie mogę się pogodzić że tego feralnego 15.12.2010 wypuściłam Cie jak codzień na dworek bys się przewietrzył, chwilę ptem otrzymałam wadomos ć od pewnej kobiety że biedny kotek lerzy. Pobiegłam Byłes zalany krwią, ldwo żywy. Pobiegłam do weteryniarza, nie byłoratunku. Jedynie uśpienie było dla Ciebie ratunkiem. Nie mogę sobie wybaczyć, że to przze ze mnie zginęłeś, gdybym Cię nie wypuściła tego dnia na dwór byś był obok mnie. Kocham Cię mocniutko. Szkoda tylko że tak krótko mogłam się Tobą nacieszyć (3 miesiace) :(((((
Gosia ( Mój ukochany kocurku ) 16.12.2011
Pamiętam cię [*]
Nasz mały kochany Rino,pamiętam jak byłeś mały,biegałeś po całym domu.Pamiętam jak się z tobą bawiłam jak kot Cię drapał i jak wkońcu staliście się przyjaciółmi.Zawsze będę Cię pamiętać to dla Ciebie\r\n[*].\r\n Życzę innym właścicielom miłego wspominania swoich pupili.
Firies ~ ( Rino , Kraków ) 15.12.2011
Na zawsze w moim sercu
Kochany Piesku,\r\nByłeś moim marzeniem i choć tylko dwa tygodnie miłości i radości ja ofiarowałam Tobie...Ty ofiarowałeś mi wiele więcej i będę Cie kochać i pamiętać zawsze;( Nie potrafię wyzbyć się uczucia, że może można było Cię uratować...że ta straszna choroba nie musiała mi Ciebie odebrać...Śpij Akselku i biegaj po zielonych łąkach...
Monika ( Akselek ) 14.12.2011
Tak strasznie boli..
Zbyt świeże, żeby się nad tym roztrząsać tutaj zbyt długo..\r\n\r\nRopień... miesiąc ciężkiej zarówno dla nas jak i dla zwierzątka walki z chorobą. Totalne wyniszczenie, ból posunięty do wyrywania sobie sierści..\r\n\r\nTeraz już jest za tęczowym mostkiem. Nic ją nie boli, skubie sobie sianko, bawi się z innym zwierzątkami.\r\n\r\nKUBUSIU ! NIGDY NIE ZAPOMNĘ TYCH TRZECH WSPANIAŁYCH LAT !
Kubusia ~ ( =( , Tychy ) 12.12.2011
Wciaż kocham i tak bardzo tęsknię...
Przez 10 miesięcy swojego życia Maja była moją Iskierką, Przyjaciółką, Pocieszycielką. Kiedy byłam smutna lizała mnie swoim jęzorkiem po twarzy i już uśmiech wypływał na moje usta. Sypiałam wtulona w jej miękkie, czarne loczki; towarzyszyła mi w pracy, w domu, w samochodzie; nigdzie się bez niej nie ruszałam. Pewnego okrutnego poniedziałku jej ciekawość świata przecisnęła Ją przez płot, wprost pod koła rozpędzonego samochodu. Trzymałam Jej najdroższe mi ciałko, teraz pogruchotane, wołałam Jej imię i płakałam w niebo. Nie mogłam uwierzyć, że umarła - że moja MAJA nie żyje. Dziękuję Ci Maju, że byłaś ze mną przez najpiękniejsze 10miesięcy mojego życia. Czekam na spotkanie Po Drugiej Stronie Tęczy...
Teresa ~ ( Moja MAJA , Gdańsk ) 02.12.2011
Skierka-Koniczek
15 lat i trzy tygodnie - tyle żyłaś i niemal tyle z nami byłaś. Najukochańszy pies na świecie. Wieczny szczeniaczek. Dzieciństwo, dorastanie, dorosłość. Trzy najważniejsze etapy mojego dzieciństwa z Tobą. Dalej pójdę, mając Cię w sercu. To nie to samo i jest tak cholernie ciężko... Ale Ty już się nie męczysz. Kocham Cię Pesku, jak to mówi Bartuś
Skierka 28.11.2011
Żegnajcie...
Na zawsze pozostaniesz w moim sercu mój Ty wymarzony piesku... Bądź szczęśliwy z Absolutkiem. Kocham Was bardzo. Żegnajcie...
Dorota ( Sanok ) 21.11.2011
Takie szczęście że z nami Była
Wenus opuściła nas 16.11.2011 Przeżyła swoje psie, ale nie pieskie życie, wśród przyjaciół. Wszyscy byliśmy z nią do momentu, gdy odnalazła drogę do młodości, tam czeka na nas bawiąc się ze Swoimi przyjaciółmi, którzy wcześniej się tam znaleźli. Przez 13 lat była z nami, jako równoprawny członek rodziny, życie nasze się zmienia przez jej odejście i na pewno nie jest to zmiana na którą się czeka, pusto tu...
Piotr ~ ( Dla Wenus , Gdańsk ) 20.11.2011
Kajunia
Kaja, była to sunia rasy bokser. Żyła tylko niecały rok. W wakacje zachorowała. Na szczęście z Tego wyszła, a wszyscy myśleli, że już nigdy nie zobaczą Kajci w takim stanie. Jednak stało się inaczej. Zginęła tragicznie - została potrącona przez samochód ;( Wyglądała wtedy o wiele gorzej niż w wakacje.. Za jej człowieczo-psiego życia była szczęśliwa, opiekuńcza, inteligentna, zabawna i wyjątkowa. Pierwszy raz mogę powiedzieć, że był to pies idealny. Czuła się bezpiecznie i ufała. Do końca swojego życia wiedziała, że jest kochana. Wszystkich zawsze pocieszała. Nie była sobie takim zwykłym psem.. Zachowywała się momentami jak człowiek, załączała światło. Rozumiała co się do niej mówiło. Swoją wielką radość okazywała skacząc. Potargała mi tym moje ulubione spodnie, byłam wtedy na nią wściekła. Na chwilę obecną, mogłaby mi potargać wszystkie moje ubrania, żeby tylko do nas wróciła.. Dałabym wszystko. Nie była moim psem, ale widziałam się z nią prawie codziennie. Przywiązałam się do niej. Nie dało jej się nie kochać.. w miejsce wypadku, postawiłam znicz i chryzantemę. Wiele ludzi nie wiedziało co się tam stało. Myślało, że człowiek miał tam wypadek, bo stał tak taki symbol. Ja jednak wierzę, że zwierzęta też mają duszę i postanowiłam takie coś zrobić. [*]
Adriana ( Kajunia , Rybnik dn. 30.10.11r. godz. 19:45 ) 01.11.2011
Pikuś
Dziś mija 100 dni od chwili pożegnania z TOBĄ NASZ DROGI PIESKU. Byłeś z nami od kilkutygodniowego szczeniaka po kres swego życia. Przez 17 lat byłeś naszym przyjacielem i członkiem rodziny. Każdego z nas witałeś i żegnałeś niezależnie od pory dnia i nocy a myśmy wiedzieli, że ty zawsze jesteś w domu. Zadziwiałeś nas swoją mądrością. Gdy cię zabrakło pojawiła się pustka z którą trudno się pogodzić. Pokonał cię czerniak a my musieliśmy ulżyć tobie w cierpieniu. Drogi piesku bądź szczęśliwy za tęczowym mostem i biegaj radośnie na łące wiecznej szczęśliwości tak jak biegałeś na trawie na naszej działce. Pa piesku.
PIKULEK ( POZNAŃ ) 25.10.2011
Odszedł mój wieloletni przyjaciel
Mój jamniczek Baksiu był ze mną 17 lat. Spędziłem z nim ponad połowę mojego życia. Gdy założyłem rodzinę on poszedł wraz ze mną. Pokochał moją żonę oraz syna. Był czwartym członkiem naszej rodziny. Zawsze wierny, zawsze kochany. Od dłuższego czasu miał problemy ze zdrowiem, nie potrafił utrzymać już moczu, problemy z serduszkiem i wątrobą. Dzisiaj pojechałem z nim do weterynarza. Powiedział mi, że lepiej już z nim nie będzie a tylko gorzej. Decyzja była trudna, ale nie mogłem pozwolić, aby on cierpiał dla mojej przyjemności. Pozwoliłem mu odejść. Wiem, że już nic go nie boli, że jest szczęśliwy. Wierzę, że patrzy na mnie i merda tym swoim ogonkiem. Wierzę, że jeszcze go spotkam. Kocham Cię Baksiu i strasznie tęsknię. Myślałem, że jestem twardszy a rozkleiłem się totalnie. Pozostaniesz na zawsze w moim sercu, byłeś mi najlepszym przyjacielem.
Jacek ( Najgorszy dzien mojego życia , Ruda Śląska ) 19.10.2011
<< Początek < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnie >>